Warsztaty kulinarne „Mięso” w Akedemii Kurta Schellera

Warsztaty kulinarne to jeden ze sposobów na organoleptyczne doświadczanie tego, co jest nieosiągalne przy wertowaniu książek kucharskich i oglądaniu programów kulinarnych. Możesz dotknąć, powąchać i spróbować, podzielić się swoją opinią i zasięgnąć rady. A przede wszystkim świetnie się bawić w gronie zapaleńców kulinarnych.

Dwa dni temu wzięłam udział w warsztatach mięsnych i dzisiaj kilka słów o nich. Obrobienie i przygotowanie mięsa nie jest łatwą sprawą. Sam wybór właściwego kawałka nastręcza wiele problemów. Jak rozpoznać dobry jakościowo produkt? Jak odróżnić roastbeaf od antrykota, jak wybrać, a potem jak je przyrządzić, by było najpyszniejsze? Trzeba oprawić, oczyścić, pokroić, rozbić itp. Potem marynować, piec, dusić, gotować, czy smażyć. Strasznie dużo zamieszania z tym mięsem. Warsztaty miały na celu pokazanie dobrych praktyk związanych z wyborem i obróbką mięsa oraz ich praktyczne zastosowanie w procesie przygotowywania wyszukanych dań mięsnych.

Zawsze wydawało mi się, że tematy mięsne, to domena bardziej męska niż damska, a tu proszę, zaskoczenie. Na warsztatach same niewiasty. Zjechały się tu z różnych miast Polski, by poznać m.in. consomme w wydaniu Kurta. Mistrz jak zwykle wystąpił w swojej charakterystycznej stylizacji. Czarny berecik przesunięty lekko w prawą stronę i misternie wywinięte długie wąsy. Kurt, to nieco ekscentryczny, pogodny i dowcipny człowiek. Ma swój styl i klasę. Od razu stworzył atmosferę luzu i dobrej zabawy.

004-2Każda uczestniczka otrzymała czerwony fartuszek i przepisy na dania, które były w programie warsztatów:

  • Consomme na bazie wołowiny
  • Sos pieczeniowy
  • Cielęcina blanquette z krewetkami
  • Rolada cielęca faszerowana warzywami
  • Sznycel po mediolańsku
  • Polędwiczki wieprzowe z skorupie orzechowej

016

  • Roastbeef z sosem bearnaise

001-4

  • Steak wołowy z sosem z pieprzu

005

  • Polędwica wołowa w cieście

009

  • Zrazy wieprzowe z grzybami
  • Gulasz po wenecku
  • Udziec wieprzowy w skorupie ziołowej

Przygotowanie tylu dań i poddanie każdego z nich procesowi niespiesznej degustacji, w ciągu pięciu godzin, wymaga niezwykle dobrej organizacji pracy. Zwykłemu śmiertelnikowi zajęłoby to ze dwa dni. No ale mówimy o Mistrzu, a nie o zwykłym śmiertelniku.

Każdy z uczestników otrzymał swoje stanowisko pracy i zadania do wykonania. Polegały one na pokrojeniu czegoś, albo zmiksowaniu, albo wymieszaniu albo już nie pamiętam co. W każdym razie każda czynność była elementem kulinarnej układanki, która znajdowała swój finał w jednym garnku lub jednym piekarniku. Wszyscy stali dookoła długiego stołu, a Mistrz wyczarowywał kolejne dania. Jeśli zechcesz wziąć udział w takich warsztatach, notuj wszystko skrzętnie. Przepisy, które dostaniesz nieco odbiegają od tego, co zobaczysz. Niektóre nie zostały zrealizowane, a w miejsce tych pojawiły się całkiem nowe, których nie było na liście. Kurt, to artysta, który nie trzyma się ściśle przepisów, nie wylicza z aptekarską dokładnością proporcji składników. Dosypuje, dolewa, wkłada palec, próbuje i znowu dolewa i znowu próbuje i nijak ma się to do tego, co jest napisane. A więc obserwuj i notuj, a potem wymień się przepisami z innymi uczestnikami warsztatów.

001-10

Do przygotowanie każdego dania Kurt angażuje jednego z uczestników, który pod nadzorem robi, co mu przykazano.

006-2

Warto też zaznaczyć, że na warsztatach, króluje maniera jednej łyżki. Jedna osoba próbuje, podaje dalej i kolejna itd. Za pierwszym razem byłam tym nieco zniesmaczona, za drugim już mniej raziło, a za trzecim też oblizywałam łyżkę:) Jednym z moich ulubionych elementów warsztatów jest proces degustacji, który dokonuje się po przygotowaniu każdego dania. Wszyscy siadamy przy jednym stole, delektujemy się Kurtowym specjałem, dyskutujemy, wymieniamy opinie, pijemy wino. Przy każdym następnym daniu jest coraz trudniej, bo zasadniczo nikt nie jada obiadu składającego się z 12 dań, no chyba że w Wigillię.

A czy było coś, co mnie do końca nie zachwyciło? Każdy pewnie coś znajdzie, bo nie da się wszystkich w tym samym stopniu uszczęśliwić. Po pierwsze uważam, że lista potraw nie powinna ulegać zmianie. Dokonując wyboru warsztatów kierujemy się głównie tym, co ma być przygotowywane. Czasami ze względu na jedną tylko potrawę decydujemy się wziąć w nich udział. Po drugie, sądzę, że w zaplanowanym czasie powinno być przygotowanych mniej potraw albo warsztaty trwać dwie godziny dłużej. O ile Kurt był świetnie zorganizowany i działał w tempie błyskawicznym, to jednak warsztatowiczom trudno było nadążyć za Mistrzem, zwłaszcza że ad hoc dokonywane były  pewne modyfikacje przepisów.

Niezależnie od wszystkiego, uważam, że warsztaty u Kurta Schellera, to nie tylko  przygotowywanie dobrego jedzenia, to także, a może przede wszystkim bardzo dobra zabawa w doborowym towarzystwie Mistrza sztuki kulinarnej i pasjonatów dobrego smaku.

W efekcie warsztatów, na stałe zagości w moim domowym menu „Stek wołowy z sosem z pieprzu”, „Roastbeef z sosem bearnaise” i „Sos pieczeniowy”. Niebawem przepisy na te specjały znajdziecie na moim blogu.

007-2

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz