Warsztatowo o cebuli

Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o pewnych warsztatach fotografii kulinarnej i stylizacji potraw, których miałam przyjemność doświadczyć na własnej skórze. Zanim jednak do nich dotrę, kilka słów o pewnym zdjęciu, które kiedyś przypadkowo odkryłam gdzieś w internecie.

10371651_304291493072558_8447280093223186690_n

Zapisałam je sobie na pulpicie i co jakiś czas zaglądałam do niego i wzdychałam. Jest w każdym calu idealne: piękne, lekkie i tak bardzo w zgodzie z naturą. Robić takie zdjęcia- to było moje marzenie.

Jako aktywny bloger, systematycznie od trzech miesięcy 🙂 spotykam się towarzysko z blogerami kulinarnymi. Za każdym razem wybieramy inną knajpkę, delektujemy się oferowanymi smakowitościami, pijemy zacne trunki, poruszamy ważkie sprawy i nie tylko o gotowaniu. Na jednym z takich spotkań usłyszałam o pewnej blogerce z Green Morning, która całkiem niedawno zaczęła swoją blogerską przygodę i po roku zaczęła prowadzić  szkolenia z fotografii kulinarnej i stylizacji potraw. Bardzo mnie to zaintrygowało i zaraz po powrocie do domu weszłam na rekomendowaną mi stronę i wiecie co? Znalazłam tam moje idealne zdjęcie! To nie mógł być przypadek. Przeanalizowałam fotografie i wpisy z precyzją aptekarską. Wszystkie zamieszczone tam zdjęcia były tak samo zachwycające. Jednocześnie na blogu była informacja o jednodniowych szkoleniach. Jak się domyślacie, niezwłocznie napisałam do Kingi, że bardzo pragnę jej szkolenia i że chcę się umówić. Intuicyjnie wiedziałam, że jest to dokładnie to czego chcę. Miałam już na swoim koncie dwa szkolenia z fotografii kulinarnej, niezwykle rozczarowujące i nic nie wnoszące. Artykułowałam moje oczekiwania na każdym szkoleniu, a potem okazywało się, że trafiały one w próżnię, bo i tak każdy realizował swój wcześniej ustalony, wątpliwej jakości program. No ale wróćmy do Kingi. Na wstępie poprosiła o precyzyjne określenie moich oczekiwań, więc znowu uczyniłam to, co na poprzednich szkoleniach, tylko tym razem szkolenie  zostało „uszyte na miarę”, przedłużyłyśmy je o drugi dzień, a ja otrzymałam dokładnie to, czego chciałam.

Po dwóch dniach z Kingą, z całym przekonaniem mogę powiedzieć,  że były to moje najlepsze warsztaty fotograficzne w życiu, pod każdym względem. Jak tylko przyjechałam do Kingi zachwyciło mnie wnętrze jej domu. Niezwykle klimatyczne i z charakterem. Każde miejsce: ściany, schody, meble kwalifikowały się do tworzenia tła dla fotografowanych specjałów. Jednocześnie sama Kinga jest osobą niezwykle pozytywną. Pogodna, uśmiechnięta i otwarta błyskawicznie spowodowała, że poczułam się całkiem swobodnie. Najbardziej jednak zaimponował mnie jej profesjonalizm i ogromna wiedza, którą z chęcią się dzieliła. Słuchałam wszystkiego niemal z otwartymi ustami, chłonęłam każde słowo. Kinga opowiadała bardzo jasno i zrozumiale. Była konkretna i precyzyjna. Zwracała uwagę na wiele istotnych aspektów stylizacji potraw, które stanowiły dla mnie całkowitą nowość. Mówiła o harmonii, proporcjach, mocnych punktach, kształcie, rytmie, fakturze itd. Omawiałyśmy moje zdjęcia i wiele przykładów poprawnej i niepoprawnej fotografii. Wiedza, którą uzyskałam podczas tego jednego dnia, wniosła zupełnie nową jakość w moje postrzeganie fotografii kulinarnej. Byłam szczęśliwa i usatysfakcjonowana.

Drugi dzień miał charakter warsztatowy, a bohaterami naszej sesji fotograficznej były cebule, które okazały się być bardzo fotogenicznymi modelkami. 🙂 Kinga pracowała, a ja jej patrzyłam na ręce. Wolałam patrzeć jak robi to mistrz, a nie próbować pod okiem mistrza. Ten dzień także był bezcenny, a oto efekty pracy z cebulami.

Tak więc jeśli cenicie swój czas i zależy Wam na dobrym, wartościowym  szkoleniu, to tylko u Kingi.  Polecam z całego serca.

IMG_2238-tile IMG_2278-tile

Pozostając w tonacji cebulowej i dążąc do ideału zapraszam na chutney z czerwonej cebuli i żurawiny

zmniejszone-2jpgost3ost2ost1

,

3 Odpowiedzi do Warsztatowo o cebuli

  1. Nashelly 9 stycznia 2015 at 20:58 #

    Cudne zdjęcia 🙂 A bohaterkę (cebulę) uwielbiam w każdej postaci 🙂

  2. Aguri 15 stycznia 2015 at 05:54 #

    Absolutnie zazdroszczę, warsztaty u Kingi to moje marzenie i w zupełności rozumiem twój zachwyt 🙂 w jej zdjęciach jest tyle światła i harmonii, jakiś magiczny spokój, myślę źe musi to wynikać z tego jaką jest osobą i aury jaką wokół siebie roztacza-) tym ciekawiej czytało się twój wpis, moźe i ja w końcu się przełamię i do niej wybiorę. Jak widać, warto 🙂

Dodaj komentarz