Pankejki z maślanki

To mój drugi dzień z pankejkami. Wczorajszym nie zdążyłam zrobić sesji zdjęciowej, bo zanim się zorientowałam, dziecko wraz z małżonkiem szybko się z nimi uporali. Szczęśliwie zrobienie ich zajmuje kilka minut, więc dzisiaj powtórka i tym razem ze zdjęciami.

Samo przygotowanie ciasta i usmażenie placuszków, to małe miki. Schody zaczynają się w momencie sesji fotograficznej, kiedy wygłodniałe dziecko nie może się doczekać końca, kot atakuje kulki, które misternie rozsypałam wokół talerza, jedną ręką muszę trzymać blendę (prosty przyrząd do doświetlania zdjęć) drugą naciskać spust migawki, a trzecią (no właśnie, gdzie trzecia ręka) polewać pankejki syropem klonowym. Ma on tę cudowną właściwość, że szybko wsiąka w placki. Nie chciałam fotografować ciemniej plamy, więc musiałam działać szybko i z precyzją aptekarską. Czy mi wyszło – pozostawiam to Twojej ocenie. Dobrze też, że męża nie było i nie widział swojego czerwonego szalika pod talerzem z kroplami syropu klonowego:) Życzę udanej zabawy z pankejkami.

Pankejki z maślanki – przepis
 
001-2

,

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz